Cześć, drodzy rodzice – miłośnicy Teletubisiów i kolorowanek!
Czy pamiętacie ten dźwięk? „Tinky Winky, Dipsy, Laa-Laa, Po!” – już samo to hasło sprawia, że usta same układają się w uśmiech, a w głowie gra melonia z czołówki. A gdyby tak przenieść ten radosny chaos na kartkę papieru? No właśnie! Kolorowanki Teletubisie to nie tylko świetna zabawa, ale też podróż w czasie… dla was i waszych maluchów. Zaufajcie mi – sama ostatnio zamiast herbaty wypiłam różowy kubek Laa-Li, a mój trzylatek nazwał mnie „Tinky Mamą”. Życie w Tubisiowej Krainie bywa słodkie!
Dlaczego Teletubisie? Bo tu nawet chmury mają usmiechy!
Nie oszukujmy się – te cztery „urocze potworki” wciągają jak odkurzacz Słoneczka. A kolorowanki z Teletubisiami? To idealny pretekst, by opowiedzieć dzieciom, że… tak, kiedyś telewizory były kwadratowe, a króliki mówiły po angielsku (dzień dobry, NuNu!). U nas ostatnio cały stół zamienił się w Zieloną Krainę – wystarczyło pięć kredek i jeden uparty Dipsy, który (przypadkiem!) został różowy. „Bo ma pasję do malowania!” – tłumaczył mój syn. No cóż, trudno się nie zgodzić.
A teraz – hop do krainy ciekawostek!
- Czy wiecie, że Słoneczko z czołówki to… prawdziwe dziecko? W pierwszych odcinkach grała je Jessica Smith, która teraz ma… 27 lat! Możecie pokazać dzieciom zdjęcie i zrobić konkurs: „Gdzie się podziało Słoneczko?”.
- Tinky Winky i jego torebka wywołali burzę! W latach 90. niektórzy dorośli widzieli w niej… symbol LGBTQ+. A tymczasem twórcy po prostu chcieli pokazać, że chłopcy też mogą nosić torby. Ot, codzienna rewolucja!
- NuNu, czyli mówiący odkurzacz, ma fanów wśród… inżynierów! W 2017 roku studenci z MIT stworzyli jego robotyczną wersję. Może i wasz maluch zaprojektuje swojego?
Kolorowanki Teletubisie – tu liczy się… chaos z charakterem!
Nie bójcie się, gdy Po będzie miała fioletowe paski, a trawa – kosmiczny róż. U nas ostatnio Dipsy dostał kropki jak dalmatyńczyk, bo „tak szybciej biega”. A wiecie, co jest najpiękniejsze? Te chwile, gdy dziecko z powagą tłumaczy, że Słoneczko musi być koniecznie w okularach, bo… „świeciło mu w oczy”. Albo gdy po godzinie kolorowania pada pytanie: „Mamo, a czy Teletubisie jedzą naleśniki?”. No właśnie – może czas zrobić przerywnik na wspólne gotowanie? Tubisiowa dieta obowiązkowa!
Gotowi na odlot?
Pamiętajcie: w kolorowankach Teletubisie nie ma zasad. Można bazgrolić, śpiewać „Tubisiową piosenkę” i tańczyć jak Laa-Laa, gdy nagle odkryjecie, że brakuje wam pomarańczowej kredki (pro tip: zawsze chowajcie zapasową pod obrusem!). I nie przejmujcie się, jeśli gotowe dzieła będą wyglądać jak… no, jakby je projektował sam NuNu. Tu liczy się śmiech, wspomnienia i ten magiczny moment, gdy dziecko pyta: „A kiedy znowu pobawimy się w Teletubisie?”.
PS A jeśli szukacie inspiracji – wpadajcie do nas po kolorowanki Teletubisie z… niespodzianką! Do każdej mamy dołączony „Tubisiowy przepis” na… hmm, to już musicie sprawdzić sami. Tinky Winky nigdy się nie wyda! 😉